Mieszkając w Polsce, niewiele wiedziałem o Kościele narodowym. Tyle co usłyszałem z ambony lub w czasie katechezy. Zazwyczaj opinie były bardzo negatywne: odszczepieńcy, słudzy sztana, kościoł heretycki. Kto należał do tego kościoła popełniał grzech ciężki i stawiał swoje zbawienie pod wielkim znakiem zapytania. Słowem: brrrr..!!!! Kiedy przybyłem do Kanady nie znałem języka angielskiego. Szukałem więc kościoła, w którym Msza św. odprawiana byłaby w języku polskim. Przypadkowo trafiłem do Kościoła narodowego. Do dziś pamiętam moją pierwszą Mszę św. Siedziałem w ławce i czułem się obco i nieswojo. Lecz wszystko odbywało się dokładnie tak samo jak w Polsce: taka sama liturgia, śpiewy, sakramenty, zwyczaje. Po zakończonej Mszy św. wszyscy wierni zgromadzili się w sali parafialnej na tradycyjnej kawie z ciastkami. Tam też poznałem księdza, który przedstawił mi swoją żonę i dzieci. Przez moment poczułem się jak Kargul i Pawlak w Chicago z filmu „Sami swoi”.

 Przez następne kilka miesięcy starałem się zrozumieć różnice między Kościołem rzymskim i narodowym. Ku mojemu zaskoczeniu okazało się, że jest ich niewiele.
1. Choć papież nie jest głową Kościoła lecz Pierwszy Biskup rezydujący w Scranton, nie spotkałem ani jednej osoby, która nie odnosiłaby się z szacunkiem do Jana Pawła II, Benedykta XVI czy też Papieża Franciszka.
2. Księża mogą się żenić i zakładać rodziny. Może dzięki temu Kościołowi narodowemu zostały oszczędzone przykre doświadczenia, które w bolesny sposób dotknęły kapłanów i wiernych z Kościoła rzymsko-katolickiego.
3. Komunii św. udziela się pod dwiema postaciami (jak w starożytnej tradycji Kościoła).
4. Spowiedź św. jest sprawą indywidualnego wyboru. Tylko dzieci i młodzież do 16 roku życia są zobowiązani do spowiedzi usznej. Dorośli mogą z niej korzystać lub otrzymują generalne rozgrzeszenie na początku Mszy św.
5. Liturgia i nabożeństwa odprawiane są od prawie stu lat w języku polskim.
6. Duchowni i świeccy wspólnie podejmują decyzje dotyczące Kościoła i parafii.

Dlaczego zostałem?
Myślę, że zdecydowała rodzinna atmosfera w parafii, gdzie nikt nikogo nie krytykuje, nie obmawia, nie ocenia. Nie jest ważny stan posiadania ani pozycja, gdyż ludzie przychodzą do Kościoła aby się pomodlić a później spędzić kilka radosnych chwil. Wszyscy znają wszystkich. Pogodni, otwarci, uśmiechnięci.
Szczególną uwagę poświęca się ludziom rozwiedzionym, żyjącym w separacji lub w ponownych związkach małżeńskich, dla których życie sakramentalne w Kościele rzymskim zostało zamknięte. Każdy przypadek jest traktowany indywidualnie i z szacunkiem. Sprawy o unieważnienie małżeństwa są badane szczegółowo, zgodnie z Prawem Kanonicznym i nie ciągną się przez kilka lat.
Nie spotkałem ani razu histerycznych zachowań wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej czy przypadków nietolerancji wobec osób innych kultur, zwyczajów czy przekonań. Kościół narodowy jest miejscem dla wszystkich ludzi dobrej woli.
Nie istnieją w tym Kościele zobowiązania finansowe. Jak w Polsce, składane są dobrowolne ofiary. Nikt nikogo nie rozlicza na zakończenie roku a udzielanie sakramentów nie jest uzależnione od uregulowania zaległości finansowych.
Kościół ten ujął mnie swoją prostotą i otwartością. Nie ważne czy wstąpisz do Kościoła w Toronto, Hamilton, Mississauga, Montreal, Winnipeg czy Brandon, wszędzie podobni ludzie, podobna atmosfera. Już nie szukam nowych wrażeń, nowego Kościoła, gdyż odnalazłem cząstkę polskiej religijności w Kanadzie.
Jeśli mi nie wierzysz, wstąp i się przekonaj. Bez zobowiązań.